Zapraszamy na polską stronę poświęconą najważniejszym nagrodom filmowym - OSCAROM. Znajdziesz tutaj aktualne informacje o nominacjach i zwycięzcach.
 
Start arrow News arrow Jak się robi Oscara?
Nominacje do Oscarów 2007/2008
Galeria Oscarów. Gwiazdy na Czerwonym Dywanie
Forum OSCARY 2007/2008 Nominacje, Zwycięzcy

Jak się robi Oscara?
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 

Lalką trzeba poruszyć 25 razy na sekundę

Zobacz powiekszenie
Zobacz powiekszenie
Zobacz powiekszenie
Fot. Se-ma-for
Piotruś, bohater filmu
Fot. Michal Sierszak
Suzie Templeton w Se-ma-forze. Łódź,
wrzesień 2005 r
.
Fot. Sergiusz Pęczek
Paulina Majda, autorka projektu domu Piotrusia. Styczeń 2006 r.

Siedziba wytwórni Se-ma-for, gdzie powstawał oscarowy film "Piotruś i wilk", się sypie. Kamienica jest obskurna, a reszta okolicy wygląda jeszcze gorzej. Boczną uliczką, którą do Se-ma-fora wjeżdżają samochody, płyną ścieki, bo w domach nie ma kanalizacji.

Jak Anglicy z BreakThru Films przyjechali do Łodzi rozmawiać o zrobieniu filmu animowanego i zobaczyli ulicę Krośnieńską, to chcieli się wycofać. Ale im się nie udało, bo Zbigniew Żmudzki, szef Se-ma-fora, ma prawie dwa metry wzrostu i trudno było odmówić jego zaproszeniu.

Reżyserka Suzie Templeton i producent Alan Dewhurst przekonali się wtedy, że pracownie i studia Se-ma-fora wyglądają prawie jak w Londynie. Dziwili się jednak, że jest tu tak wiele listewek, ściereczek, gwoździków, kawałków korka i innych drobiazgów. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że Polakowi do pracy wszystko może się przydać.
Malutki domek i ogromny las

Hala Łódzkiego Centrum Filmowego, 31 stycznia 2006 roku, godzina 10.05. Rozpoczynają się zdjęcia do "Piotrusia i wilka". ŁCF to kiedyś najbardziej znane filmowe miejsce w Polsce - Wytwórnia Filmów Fabularnych. Powstały tam "Pożegnania", "Pociąg", "Krzyżacy", "Seksmisja".

W największej hali stanął las. Miał 20 metrów długości i 16 szerokości. Las wyglądał jak prawdziwy, tylko wszystko było w nim mniejsze: krzewy, trawa, kamienie i 1700 drzew. Sosny z filmowego lasu nie miały oryginalnych igieł, bo były za duże. Scenograf Marek Skrobecki wymyślił, że trzeba znaleźć egzotyczne drzewka z maleńkimi igiełkami. I właśnie takie igły przez kilka miesięcy przyklejano do gałęzi.

W drugiej części hali - przedzielonej ogromnymi, jak wszystko na Łąkowej, kotarami - stał domek Piotrusia. Z łóżkiem, stolikiem i krzesłem. Domek był dokładną kopią tego, który reżyserka Suzie Templeton sfotografowała w Rosji. Tylko pięć razy mniejszą.

Piotruś miał wyrzeźbionych kilka głów. Bo w filmie czasem jest radosny, czasem przerażony, a innym razem zasępiony. Jego twarz i dłonie zostały zrobione z sylikonu, który przypomina naturalną skórę. Piotruś miał też oczy, zęby, język, włosy i ciało z lateksu przykrywającego przegubową konstrukcję ze specjalnego stopu metali.

- We wcześniejszych filmach używaliśmy stopu, który pamiętał jeszcze czasy państwowego Se-ma-fora, ale tym razem go zabrakło. Złożyliśmy zamówienie w polskich hutach. Okazało się, że najmniejsza ilość, jaką mogą dla nas wyprodukować, to 2 tony! Szukaliśmy dalej po całej Europie. W końcu Szwedzi zgodzili się na 200 kilogramów. I tak wystarczy nam tego na następnych 50 lat. Niektóre przeguby mają po kilka milimetrów, więc łatwo sobie wyobrazić, ile zużywamy przy jednej produkcji - opowiada Adam Ptak z Se-ma-fora.

Filmowcy pracowali na pięciu planach jednocześnie. Lalki grały mimiką, gestami, ruchami. Jak zawodowi aktorzy. Przed każdym kadrem lalki trzeba było delikatnie przesuwać, pamiętając o wszystkich częściach ciała i jeszcze o włosach. I sfotografować 25 razy, by uzyskać jedną sekundę filmu. W "Piotrusiu i wilku" jest ponad 400 ujęć trwających średnio po 4 sekundy. Na jedno ujęcie potrzebne było półtora dnia. Przed każdym trzeba było od nowa ustawiać światło i kamery. Bywało, że praca nad wyjątkowo trudnymi ujęciami trwała nawet tydzień.

Szron jak z bajki

Na pomysł nakręcenia współczesnej wersji muzycznej baśni Prokofiewa Alan Dewhurst i Hugh Welchman z londyńskiego studia

BreakThru wpadli trzy lata wcześniej. Reżyserię zaproponowali Suzie Templeton, zaraz po tym, jak jej animowany "Pies" dostał najważniejszą brytyjską nagrodę filmową BAFTA. Templeton zrobiła kilka szkiców postaci i dekoracji. A potem razem z urodzoną w Wenezueli Marianelą Maldonado zaczęły pracę nad scenariuszem. Zmieniały go 15 razy. A londyńscy producenci zaczęli szukać koproducenta. Z setek ofert wybrali Se-ma-for.

Dlaczego? Bo bardzo spodobał się im "Ichthys" - animacja zrealizowana tam przez Marka Skrobeckiego.

- To było dokładnie to, czego szukaliśmy - stwierdził Alan Dewhurst.

- Byłabym dumna, mogąc pracować z ludźmi, którzy zrobili taki film - wtórowała reżyserka.

Przyjechali do Łodzi na pół roku przed rozpoczęciem zdjęć. W wynajętym mieszkaniu w centrum miasta przygotowali uproszczoną trójwymiarową wersję filmu. I powoli poznawali miasto. - Nie mam czasu, żeby dużo zwiedzać, bo przez cały czas pracuję albo śpię. Ale uwielbiam Łódź za architekturę i kolory. Mogłabym tu żyć i pracować przez lata - mówiła Suzie Templeton znajomym.

Suzie i Alanowi najbardziej spodobało się na bazarze Górniak, gdzie mogli kupić świeże warzywa. - Ale one pachną - dziwiła się Suzie. Zachwyceni byli też mroźną zimą. - Nie mogę się napatrzeć na szron na drzewach, który wyglądał jak z bajki - opowiadała.

Gorzej było latem. Upał na zewnątrz, na planie grzeją 150-kilowatowe żarówki. Można się było ugotować. A nie wolno było włączyć wentylatora, bo od podmuchu lalka mogła się przesunąć, choćby o milimetr. I wtedy cała praca na marne.

Zdjęcia trwały osiem miesięcy. Praca zaczynała się o 8 rano, a kończyła nieraz koło północy. Templeton była bardzo wymagająca, a Polacy nie zawsze rozumieli, o co jej chodzi. Dlatego kazała robić dużo projektów. Oglądała je i mówiła "to jest to". Ale po angielsku, bo po polsku potrafiła powiedzieć tylko "dziękuję".


Suzie Templeton ma 40 lat.

- Uparta. Trudno to znieść. I taka introwertyczna - oceniał Kamil Polak, który odpowiadał za postprodukcję. - Ale to normalne, bo animacja to mit samotnego twórcy, który przez rok nie wychodzi z pokoju. Dla Suzie "Piotruś" był pierwszym filmem, przy którym pracowała z tak duża ekipą.

Kierowała 160 osobami, głównie studentami i absolwentami łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Było też wielu młodych ludzi z Niemiec, Portugalii, Hiszpanii, Czech, a nawet Meksyku.

- Nie było jej łatwo otworzyć się na współpracę. Ale w końcu nam zaufała - mówi polski producent Zbigniew Żmudzki.

Samolotem do Oslo i z powrotem

Ekipa "Piotrusia i wilka" docierała się nie tylko na planie. Rozegrali mecz piłkarski Polska - Reszta Świata. Jako pierwsi bramkę strzelili gospodarze, ale mecz skończył się ich porażką 1:2. Decydującą bramkę w ostatniej minucie meczu strzelił londyński producent.

Tradycją stały się piwne piątki w pubach. - Jak się tak długo ze sobą przebywa, trzeba się lubić. Bez tego praca byłaby nie do zniesienia - ocenia Adam Wyrwas, główny animator.

Wyrwas podczas pracy nad filmem schudł 12 kilogramów. Kiedy Suzie pytała go, jak będzie poruszać się lalka, zamykał się z nią w pokoju i machał rękami i nogami, naśladując ruchy wilka, Piotrusia i kaczki.

Przez ostatnie tygodnie Kamil Polak i jego współpracownicy zajmujący się efektami komputerowymi nocowali w Se-ma-forze. Właśnie na ostatnim etapie produkcji trzeba dodać śnieżycę lub opadającą mgłę. A kiedy indziej usunąć z kadru metalowe konstrukcje, które podtrzymują lalki. A to zajmuje mnóstwo czasu.

Ale końcowy efekt był świetny. - Materiał wygląda zachwycająco - cieszyła się Templeton.

Światową premierę "Piotruś i wilk" miał we wrześniu 2006 roku w londyńskiej Royal Albert Hall. Do filmu zagrała Philharmonic Orchestra z Londynu. Ta sama, która wcześniej w londyńskim kościele All Hallows nagrała muzykę do filmu. Na projekcję przyszło prawie 5 tysięcy osób. Sala była pełna.

Ale niewiele brakowało, by do premiery nie doszło! Postprodukcja wykonywana w Norwegii opóźniała się. Zapchały się łącza internetowe i co dwa dni ludzie z Se-ma-fora lecieli do Oslo z dyskami do komputerowej obróbki. Z realizacji filmu animowanego zrobił się horror. Samolot z płytą, na której nagrano ostateczną wersję filmu, wystartował do Londynu w dniu premiery. Gdyby na przykład nad Londynem była tego dnia mgła, to pokazu by nie było, a w Royal Albert Hall salę rezerwuje się kilka lat wcześniej.

Film odniósł sukces nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale też w Australii, Hongkongu, Szwajcarii i Portugalii. Wspaniała była polska premiera w łódzkiej filharmonii z udziałem wielkiej orkiestry symfonicznej. - Czegoś równie okazałego jeszcze nie widziałem - zachwycał się Bill Dennis, producent, który przez 30 lat kariery pracował dla Walta Disneya i Hanna-Barbera.

W czerwcu ubiegłego roku "Piotruś i wilk" zwyciężył na festiwalu w Annecy, który jest w świecie animacji tym, czym Cannes dla filmu aktorskiego. I Oscar stał się realny.

Po Oscara

Producenci nie próżnowali. W Filadelfii wynajęli orkiestrę symfoniczną, jedną z najlepszych w Stanach. Seans obejrzało 9 tysięcy osób. "Piotrusia i wilka" wyświetlało w USA 68 kin. Hugh Welchman poleciał do Stanów i na okrągło spotykał się, namawiał, zaprzyjaźniał. - Przez trzy tygodnie spałem po cztery godziny, a w noc poprzedzającą rozdanie Oscarów wcale - przyznaje.

BreakThru Films wynajęło też dziennikarza, który pisał o filmie do gazet w całej Ameryce. Takich publikacji było 70.

Szef Se-ma-fora zadzwonił do Zbigniewa Rybczyńskiego, słynnego reżysera, który ćwierć wieku temu dostał Oscara za zrealizowane w Se-ma-forze "Tango". Kiedy Rybczyński dowiedział się, że "Piotrusia i wilka" też zrobiono w Se-ma-forze, powiedział: - Na mój głos możecie liczyć. Będę namawiał do głosowania znajomych z Akademii Filmowej.

24 lutego w USA Suzie Templeton i Alan

Dewhurst odebrali statuetki Oscara.


Nagroda już pracuje dla Se-ma-fora. Władze Łodzi zapewniają, że obiecany budynek po filharmonii zostanie przekazany Se-ma-forowi w ciągu dwóch tygodni. Ma tam też powstać muzeum animacji i stanąć pomnik-fontanna Misia Uszatka.

Są też już propozycje z zagranicy. Wkrótce w Se-ma-forze ruszą prace nad wysokobudżetowym filmem dla Anglików i reklamą kręconą w technologii lalkowej.

Źródło: Duży Format

Zacytuj | Odsłon: 206

Skomentuj
RSS komentarzy

Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

 

Zobacz Oskary.info na YouTube


Wg Ciebie nagrody powędrowały we właściwe ręce?

W kategorii NAJLEPSZY FILM dla "To nie jest kraj dla starych ludzi"
 
W kategorii NAJLEPSZA REŻYSERIA dla Ethan Coen i Joel Coen za "To nie jest kraj dla starych ludzi"
 
W kategorii NAJLEPSZA AKTORKA dla Marion Cotillard za rolę w "Niczego nie żałuję - Edith Piaf"
 
W kategorii NAJLEPSZY AKTOR dla Daniel Day-Lewis za rolę w "Aż poleje się krew"
 
W kategorii NAJLEPSZY FILM NIEANGLOJĘZYCZNY dla filmu "Fałszerze"
 
Forum o Oscarach. Oscary - Nominacje zwycięzcy. Dyskusje o filmach.
Firma Pre Art. Multimedialne kursy komputerowe. Tworzenie stron w CMS Joomla
Serwis oraz forum o serialu Dexter
Video kurs Systemu Zadządzania Treścią Mambo
Serwis oraz forum o serialu The L Word

Profesjonalne statystyki www